Żywe jest Słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca
.
                                                          Hbr 4.12
 
 
 
 
 
 
 
Ewangelia według św. Łukasza 10,25-37

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!
Komentarz:

Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem.

O czym mowa? Co nie jest poza moim zasięgiem i co nie przekracza moich możliwości? Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. O, to na pewno przekracza moje możliwości. Tyle czasu mówimy o tym jak trudno nam kochać Boga, jak nie potrafimy stawiać Go na pierwszym miejscu w życiu, ile w nas bałwochwalstwa, jak ważniejsze od Boga jest nasze zdrowie, pieniądze, kariera, akceptacja, uznanie i mnóstwo innych rzeczy lub ludzi. A tu nagle słyszymy, że to polecenie jest do wykonania, że możemy, że mamy takie możliwości. Jak to jest możliwe? Słowo Boga nie kłamie nigdy. Słowo Boga jest zawsze na dziś i na teraz. Słowo Boga, które dziś słyszę jest konkretnie do mnie. Mało tego to Słowo, Słowo Boga stało się ciałem 2000 lat temu, ale Ono staje się ciałem również dziś. Ono może stać się ciałem w tobie, jeśli tylko je przyjmiesz. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić. Chodzi tylko o to, by to słowo usłyszeć, by je przyjąć, by się na nie otworzyć. Przyjmując słowo, przyjmujemy do naszego życia, do naszego konkretnego życia Jezusa. Być może dziś najważniejsze dla ciebie jest twoje zdrowie, a może rodzina, dzieci. Może cały czas i wysiłek skoncentrowany jest na robieniu kariery, na dorabianiu się,  na zdobywaniu pozycji. Może najważniejsze dla ciebie dziś to kupić mieszkanie, zabezpieczyć byt najbliższym i stać się niezależnym finansowo. A może z całych sił walczysz, by ktoś cię zauważył, zaakceptował, byś mógł poczuć się kochany, wartościowy, by za wszelką cenę przestać być nikim. Może gdy staniesz dziś przed sobą w prawdzie znajdziesz wiele bogów, których kochasz całym sercem, duszą i umysłem, którym oddajesz swój czas i wysiłek. Ale dziś przychodzi do ciebie Jezus i mówi ci: jest możliwe, byś kochał prawdziwego Boga całym swym sercem, całym swym umysłem i całą swoją duszą. Ja, Jezus chcę w tobie kochać Boga i bliźniego. Jak to możliwe? Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego,(…) Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża. Jezus jedna ciebie z Ojcem przez krew przelaną na krzyżu. Warunek jest jeden: ty musisz chcieć. Ty musisz chcieć przyjąć to Słowo, Jezusa Chrystusa, by On mógł w tobie wypełnić to polecenie. Nie próbuj robić dobrych postanowień. Nie próbuj obiecywać sobie i nawet Bogu, że zakaszesz rękawy i się poprawisz. To nie jest w naszym zasięgu. Przeczytaj jeszcze raz Ewangelię i zapytaj sam siebie: czy jestem w stanie czynić takie miłosierdzie? Czy jestem bliźnim dla bezdomnego, narkomana, prostytutki, trudnego sąsiada, jeszcze trudniejszej kuzynki, ciotki, wujka, czy teściowej? A moje miłosierdzie wobec najbliższych, wobec kolegów z pracy, czy znajomych? Nie mogę powiedzieć, że kocham Boga jeśli nie kocham bliźniego. Łatwo jest mówić na modlitwie: Boże kocham Cię, a potem wstać z klęczek i wrócić do swego życia, które kręci się wokół mnie. Słowa nic nie kosztują, tym bardziej, że zaraz o nich zapominamy, a jeśli nie, to i tak mamy niezwykłą umiejętność oddzielania czasu modlitwy od codziennego życia, które przecież musi się kierować własnymi prawidłami, dalekimi od Ewangelii. Jeśli dziś nie staniemy w prawdzie wobec Jezusa, jeśli dziś nie powiemy Mu jasno i otwarcie: ja nie potrafię, nie umiem, nie mogę, ale chcę, chcę byś Ty wszedł w moje życie i krok po kroku nauczył mnie kochać, kochał we mnie, to będziemy dalej oszukiwać samych siebie i tak naprawdę to krzywdę zrobimy przede wszystkim sobie. Jeśli chcesz kochać Boga całym sobą, jeśli tęsknisz za Nim, za Bogiem, jeśli pragniesz pokochać bliźniego, który jest obok, a który dziś cię denerwuje módl się razem z Psalmistą:
Lecz ja, Panie, modlę się do Ciebie
w czas łaski, o Boże;
wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci,
w Twojej zbawczej wierności.
Wysłuchaj mnie, Panie, bo łaskawa jest Twoja miłość,
spójrz na mnie w ogromie swego miłosierdzia.
Ja zaś jestem nędzny i pełen cierpienia;
niech pomoc Twa, Boże mnie strzeże.
Pan Bóg nie obiecuje gruszek na wierzbie. To co obiecuje, tego też dotrzymuje. Skoro dziś ci mówi, że możesz kochać, że potrafisz kochać Boga i bliźniego całym sobą, to znaczy, że jest to możliwe, tylko musisz przyjąć to Słowo. Twoja modlitwa musi się zmienić. Najpierw prośba o miłość, o miłość Boga i bliźniego, a potem wszystkie inne kłopoty, problemy, trudności. Zawsze jest tak, że na pierwszym miejscu stawiamy rzeczy dla nas najważniejsze, na których nam najbardziej zależy. To od naszej decyzji będzie zależeć od czego rozpoczniemy dzisiejszą modlitwę, a po niej każdą inną.