Żywe jest Słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca
.
                                                          Hbr 4.12
Ewangelia według św. Marka 1,12-15

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu. Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.
Komentarz:

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię.

Nie lubimy pustyni. Nie lubimy ciszy samotności. Jeśli już nawet samotność to z telewizorem albo z komputerem i Internetem. Jakaś muzyka, jakaś książka, coś co zajmie nas, nasze myśli, nasze zmysły. Cisza nas przeraża. Nie wiemy co mamy ze sobą robić. I jeszcze jedno. Choć na co dzień nie wierzymy, że szatan jest i nas kusi, to boimy się ciszy i pustyni, bo wtedy właśnie wychodzą z nas demony. Niby narzekamy, że jesteśmy tak zapracowani, że nie mamy czasu, ale tak naprawdę, to uciekamy przed chwilami ciszy i samotności, przed byciem sam na sam ze sobą i Bogiem. I to jest nasz wielki błąd. Może to nudne, przypominać wciąż, co roku, że właśnie nadszedł Wielki Post, że to wyjątkowy czas, inny, że znów możemy zacząć wszystko od początku. Tak, to pewnie nudne. Znamy to na pamięć i bardzo często z tego powodu przeżywamy kolejny Wielki Post jak zwykle, normalnie, w natłoku obowiązków, w harmidrze dnia codziennego, w przygotowaniach do Wielkanocy okraszonych może nawet np. pójściem na rekolekcje, uczestnictwem w Drodze Krzyżowej czy Gorzkich Żalach. To dobrze, że uczestniczymy w nabożeństwach wielkopostnych. Bardzo dobrze. Może cię zszokuję, ale czy zauważyłeś, że Jezus w Ewangelii nie o tym dziś mówi? On idzie na pustynię. On podejmuje post, On wsłuchuje się w głos Ojca, On opiera się szatanowi. Nie mamy takiej możliwości, by na  czas Wielkiego Postu wyjechać na całe 40 dni na „pustynię”. To prawda. Często z tego powodu rozgrzeszamy się i mówimy, że przecież musimy normalnie żyć, zarabiać, zajmować się domem, naszymi codziennymi obowiązkami. Tak to prawda. Ale prawdą jest też, że jeśli prawdziwie chcemy pójść na „pustynię”, by spotkać tam Jezusa, to jest na to wiele innych sposobów i możliwości. Bardzo prostych. Gdy przyjdziesz do domu, gdy spełnisz swoje domowe obowiązki nie włączaj telewizora, komputera, muzyki. Weź do ręki Biblię, weź do ręki krzyż, weź do ręki oblicze Jezusa i pozostań w ciszy. Spróbuj słuchać. Spróbuj zamilknąć nawet w duchu, by pozwolić przemówić Bogu. Spróbuj. Wiem, że to bardzo trudne. Właśnie wtedy ujawniają się demony, które bardzo nie lubią ciszy, nie lubią gdy słuchamy Boga. Nie mów, że nie masz czasu, bo to nie prawda. Nie trzeba go wiele, by spotkać się codziennie z Bogiem. Gdy ktoś jest dla ciebie naprawdę ważny, to zawsze znajdziesz dla niego czas. Gdy na kimś ci faktycznie zależy to zrezygnujesz z filmu, gry, nawet spotkania z innymi. Jeśli ktoś jest ważny. Czy Bóg jest dla ciebie ważny? Tu już musisz sobie sam odpowiedzieć. Widzisz, Bóg kocha proste rozwiązania, bardzo proste. On nie żąda od nas nie wiadomo jakich umiejętności i poświęceń. By z Nim  się spotkać wystarczy chwila ciszy, pustyni, którą sam wybierzesz. Nie wykręcisz się stwierdzeniem, że to za trudne, że nie możliwe, że poza twoimi możliwościami. To bardzo łatwe i proste. Wszystko zależy od twojej chęci, od tego, czy faktycznie ci zależy na twoim kontakcie z Bogiem, czy twoje życie wieczne jest dla ciebie ważniejsze od twego życia tu i teraz. Zabrzmi to twardo, ale prawdziwe. Wszystko zależy od tego komu wierzysz, Bogu czy szatanowi. Oburzasz się? Może to i dobrze. Ale jeśli faktycznie wierzysz Bogu, to chyba jest oczywiste, że będziesz chciał z Nim przebywać, Jego słuchać. Jeśli wierzysz Bogu to najważniejsze będzie dla ciebie, by się nawrócić i uwierzyć w Ewangelię. A czy można wierzyć w coś czego się nie zna? Jeśli faktycznie wierzysz Bogu to rozumiesz, że czas się wypełnił, że czas, by Ewangelia stawał się ciałem w twoim życiu. Jeśli … Pytasz dlaczego mam wątpliwości? A ty ich nie masz? Popatrzmy na własne życie. Popatrzmy na nasze myśli i pragnienia. Popatrzmy na nasze słowa, nasze decyzje, nasze wybory. Popatrzmy, ale spróbujmy zrobić to w prawdzie. I co? Jakie wnioski? Bo ja widzę, że w moim życiu bardziej wierzę szatanowi. Wierzę mu, że jestem bogiem, wierzę mu, że to ja decyduję, co dla mnie jest dobre a co złe, wierzę mu, że mam prawo do życia po swojemu, do decydowania o sobie, do ucieczki przed cierpieniem. Wierzę mu i dlatego boję się śmierci, cierpienia. Wierzę mu i dlatego nie wierzę, że Bóg mnie kocha, że w śmierci jest życie, że nie muszę żebrać o miłość i akceptację u ludzi. Chcę wierzyć Bogu, ale w wielu sytuacjach mojego życia, w bardzo konkretnych sytuacjach, gdy przychodzi odrzucenie, niezauważenie, cierpienie wierzę szatanowi, a nie Bogu. Po czym to poznaję? Proste. Po moich wyborach. Bo jeśli na odrzucenie reaguję nienawiścią, pretensjami, nieprzebaczeniem i uważam, że przecież mam słuszność, bo ktoś mnie skrzywdził - to komu wierzę? Jeśli na chorobę, śmierć kogoś bliskiego reaguję pretensją do Boga, buntem, a nawet odrzuceniem Boga - to komu wierzę? A w codzienności. Jeśli nie znajduję czasu na modlitwę, na bycie z Bogiem, bo to traktuję jako zwykły i niezbyt przyjemny obowiązek, ale z przyjemnością spędzam czas na tym co lubię, telewizji, z przyjaciółmi, z książką, to kogo wybieram, Boga czy siebie? A jeśli siebie, to komu wierzę? Za kim idę? Kogo słucham? Czas się wypełnił. Nam ludziom XXI wieku szatan, w którego oficjalnie nie wierzymy wmówił, że wszystko jest względne, a najważniejsze to byśmy się dobrze urządzili, bo nam się należy. Uważamy, że to my samodzielnie podejmujemy decyzje i że mamy do tego prawo, bo nasze życie to nasza własność. I my w to mocno wierzymy. Tak na co dzień. Dziś Jezus chce przebić się przez naszą skorupę, byśmy usłyszeli, że to nie prawda, byśmy zrozumieli, że tak naprawdę, to albo jesteśmy posłuszni Bogu albo szatanowi. Tak, właśnie tak jest. To będzie ogromne zwycięstwo jeśli w tym Wielkim Poście uświadomimy sobie tę prawdę. Jakże ważne to będzie dla naszego życia jeśli zdamy sobie sprawę, że w każdej naszej decyzji, w każdym naszym wyborze kogoś słuchamy, kogoś wybieramy. Wybieramy Boga lub szatana, życie lub śmierć. Jeśli pragniesz zmiany w twoim życiu, jeśli chcesz wybierać Boga, jeśli chcesz wierzyć Bogu, jeśli chcesz być Bogu posłusznym znajdź czas, chwilę czasu na modlitwę, podejmij post, post nie tylko w jedzeniu i piciu, ale post od tego co cię najbardziej zniewala, post od telewizji, czy Internetu, a może od plotek i obmowy, post od alkoholu, papierosów. Ty przecież doskonale wiesz jaki post jest dla ciebie najtrudniejszy. Trzeba tylko twojej decyzji. I jeszcze jałmużna. Można dać pieniądze, można podzielić się rzeczami. Można. Jeśli tylko naprawdę chcę. Jeśli moja religijność nie jest jeszcze jednym sposobem na polepszenie mojego samopoczucie, pokazania się ludziom, zatuszowania sumienia. Pustynia prawdziwie obnaża człowieka. Pokazuje o nim prawdę. Jeśli faktycznie zależy mi na Bogu, jeśli faktycznie to Jemu chcę wierzyć i ufać, jeśli Jemu chcę być posłuszny to już dziś znajdę czas, by wejść w ciszę, wyjść na pustynię. Jeśli …