Żywe jest Słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca
.
                                                          Hbr 4.12
Ewangelia według św. Łukasza 13,1-9

W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.
Komentarz:

Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemiężców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód.

To już któraś niedziela z rzędu, w której rozważamy słowo o wyprowadzeniu z niewoli, o Ziemi Obiecanej. Dziś Bóg w swoim miłosierdziu oznajmia nam swoje imię: JESTEM, KTÓRY JESTEM. Naszym Bogiem jest Ten, który Jest. Zawsze i wszędzie. I w tym momencie ja i ty znajdziemy mnóstwo sytuacji w naszym życiu, o których jesteśmy przekonani, że Boga w nich nie było, bo gdyby był, to by do tego nie dopuścił. A jeśli w nich był to nie jest miłością. Przynajmniej w naszym mniemaniu. No właśnie. W naszym mniemaniu. W naszym rozumieniu. Siadam dziś przed Bogiem i patrzę wstecz na moje życie. I co widzę? Widzę, że Bóg jest kompletnie inny niż moje o Nim wyobrażenie. Jego myśli prawdziwie nie są moimi myślami, a Jego drogi drogami moimi. To co mi wydawało się  przekleństwem, brakiem miłości, opuszczeniem, niepotrzebnym cierpieniem po jakimś czasie okazywało się troską, błogosławieństwem, miłością, dobrem. Bóg w tym był i był w tym samym dobrem i miłością. Tylko, że ja każdy trud, każdą przeciwność, każde cierpienie odbierałam jako przekleństwo. Bo wciąż króluje we mnie to kłamstwo, że być wolnym, być w ziemi obiecanej to już tu i teraz robić co mi się podoba, co lubię, by nie było cierpienia, trudności, przeciwności. Życie beztroskie i bezstresowe. Bardzo powoli dociera do mnie świadomość, że wolność to wyzwolenie od swego egoizmu, uzależnień, zachcianek. Wolność to umiejętność przebaczania i kochania swoich nieprzyjaciół. Wolność to wyzwolenie z niewoli grzechu. Bóg, który JEST, przychodzi do mnie po to, by mnie wyzwolić ode mnie samej, od niewoli mojego ciała, świata i szatana. To jest wolność. Jak niegdyś wysłał Mojżesza, by wyprowadził Jego lud z niewoli egipskiej tak w czasach ostatecznych wysłał swego Syna, by wyprowadzić ciebie i mnie z niewoli grzechu, z niewoli kłamstwa szatana, z niewoli uzależnień od naszego egoizmu, z niewoli śmierci do pełni życia. Jezus Chrystus przyszedł na świat, by przyjąć mękę, krzyż i śmierć, by przybić do krzyża nasz grzech, by własną śmiercią pokonać naszą śmierć. Zmartwychwstając przywrócił nam życie, przywrócił nam obiecane synostwo, znów możemy stać się dziećmi Boga. Jeśli Go przyjmiemy. Jeśli … nic o nas bez nas. Spójrzmy na Izraelitów wychodzących z Egiptu. Ilu z nich doszło do Ziemi Obiecanej? Nie chciałbym, bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy, co prawda, zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze, i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała - to był Chrystus. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali. Dlaczego tak się stało? Co takiego zrobili, że ci którzy wyszli nie dotarli do Ziemi Obiecanej? Przed czym przestrzega nas św. Paweł? Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady. Bóg jest i słyszy nasze narzekania, zna nasze uciemiężenie, dał nam swego Syna, by nas wybawił. Od nas chce zaufania. Patrzę dziś na moje życie i biję się w piersi. Ileż jest szemrania w moim życiu. Ileż żalów i pretensji do Boga. Droga do wolności wydaje mi się za trudna, pustynia nie do przejścia. Okazuje się, że jak Izraelici tęsknię za pełnymi garnkami, nawet jeśli to oznacza powrót do niewoli. Dla wygody, dla sytości, dla zaspokojenia własnych zachcianek jestem gotowa wyrzec się Boga. Ileż razy stawiam siebie, swój egoizm przed Bogiem i Jego nauką w swoim życiu. Ileż razy zarzucałam Bogu brak miłości i obecności w moim życiu tylko dlatego, że nie działo się nim tak jak ja chciałam. Ileż razy przekonałam się po jakimś czasie, że to Bóg miał rację, że Jego miłość była prawdziwa i prowadziła do dobra, którego wcześniej nie widziałam. To tak jak Izraelici, którzy wciąż szemrali, wciąż wystawiali Boga na próbę, a przecież wciąż widzieli cuda, których Bóg dokonuje. Jak wygląda moje zaufanie? Ile w moim życiu jest dni, w których nie szemrzę? Dziś kolejny raz dociera do mojej świadomości prawda, że mój Bóg jest Bogiem, który Jest, jest zawsze, w każdej sytuacji, nawet tej najtrudniejszej i wydawałoby się nie do przyjęcia. Pytanie: a czy ja jestem z Nim? Czy to ja nie odchodzę, nie oddaję czci bożkom, nie szukam siebie, pożądając zła i zaspokojenia własnych żądz? Bóg Jest, jest Miłością i Miłosierdziem. Jest cierpliwy i dlatego nawet jeśli nie przynosimy owoców, próbuje nas ratować, okopywać, okładać nawozem i czekać. Ogrodnik z Ewangelii jest tym, który czeka. Czeka na ciebie i na mnie. Czeka, byśmy przestali szemrać a zaczęli błogosławić. Już dziś Boski Ogrodnik okopuje nas i okłada słowem Boga, byśmy  usłyszeli, że w twoim i moim życiu Bóg jest.
Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Prośmy dziś Pana, by dał nam swego Ducha. W Duchu Świętym stańmy w prawdzie o nas, byśmy zobaczyli naszą niewolę, byśmy zobaczyli jak Ten, Który Jest, troszczy się o nas i nas miłuje, byśmy zobaczyli cuda, których dokonał w naszym życiu i byśmy Mu zaufali, byśmy zamiast szemrać, wraz z Psalmistą błogosławili Pana:
Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.